W ogniu
Grupa studentów i profesorów z Uniwersytetu Providence wyruszyła w daleką drogę do Arkham, by spotkać się ze specjalistą, który miał pomóc im w realizacji pracy badawczej. W gorący letni dzień czwórka uczonych wsiadła w samochód do Ossipe. Nieuważny i gadatliwy kierowca dowiózł ich tylko do Emberhead, mieściny na szczycie wzgórza pośrodku rozległych lasów, gdzie stwierdził że autobus uległ awarii. Chociaż student inżynierii George Moore uważał, że pojazd jest sprawny, grupie nie pozostało nic innego niż spędzić w Emberhead noc.
Grupa wynajęła pokój w przytulnym pensjonacie wdowy May Ledbetter. Jej córka, Ruth, ostrzegła uczonych, by opuścili Emberhead przed "Świętem". May wyjaśniła zainteresowanemu tematem Calebowi, że jest to lokalna tradycja, w czasie której mieszkańcy palą ogień, nieco straszny dla dzieci jak Ruth. Tradycję mieszkańcy przejęli od Indian, dawniej zamieszkujących te okolice. Temat Święta bardzo zainteresował Willow, a ponieważ miało odbyć się za dwa dni, profesor rozważała nawet czy nie zostać w Emberhead do jego czasu.
George tymczasem dokonał oględzin pensjonatu. Uznał, że budynek jest bezpieczny i wszyscy udali się do łóżek. Większość uczonych spała spokojnie. Tylko Augustyna śniła o mrocznych sylwetkach i pożarze w pensjonacie. Obudziła się roztrzęsiona, ale Willow udało się nieco ją uspokoić.
Po śniadaniu grupa przekonała się, że autobus zniknął bez śladu. W lokalnym sklepie powiedziano uczonym, że autobus odjechał o świcie, a następny przyjedzie za kilka dni. George kupił sobie scyzoryk.
Uczeni poszli przyjrzeć się lokalnemu kościołowi, będącemu w stanie ruiny. Większość grobów na cmentarzu była świeża, najstarsze datowały się na XVIII wiek i wskazywał na brytyjskie pochodzenie tutejszych osadników. Wnętrze kościoła było brudne, zdewastowane, pełne gnoju, błota oraz słomy i unosił się w nim odór zwierząt.
Następnie uwagę uczonych zwróciła wielka, żelazna stawa, wzniesiona na klifie opadającym w stronę jeziora. George próbował rozpytać układających w niej drewno mieszkańców o Święto, ale został zbyty. Spodobała mu się jednak wizyta w lokalnych warsztatach.
Grupa zeszła na plażę, gdzie rzucała kaczki, dopóki zniekształcony przez straszliwe oparzenia mieszkaniec rozstawionych na piasku ruder nie zwabił ich do niewielkiej pieczary w pobliżu. Tylko George i Caleb podążyli za nim. Mężczyzna, Willard, powiedział im, że mieszkańcy w czasie Święta karmią ognistego ptaka Ia, ponieważ chcą uciec przed losem przeznaczonym im przez Przedwiecznych, którzy pragnęli pochłonąć całe Emberhead. Willard twierdził, że uczeni mają zostać spaleni na stosie i nie mają szans uciec, ale mogą zniszczyć żelazną konstrukcję ofiarną.
Caleb nie za bardzo uwierzył w słowa szaleńca, za to fascynowało go że Willard jest potomkiem Indian Abenaków, czcicieli Przedwiecznych. Profesor Willow, poinformowana o sytuacji, podzielała jego spokój. George i Augustyna czuli przerażenie.
Po obiedzie w pensjonacie, uczeni udali się do wiejskiej świetlicy. Przedtem jeszcze Caleb i George zerknęli na stawę, a student uznał że konstrukcję dałoby się łatwo zawalić. W świetlicy, namówiony przez Augustynę pan Winters, opiekun tego miejsca, opowiedział historię Święta. Okazało się, że powrót do dawnej indiańskiej tradycji zasugerował lokalny ksiądz po serii pożarów sprzed czterdziestu lat. Mieszkańcy Emberhead zabobonnie wierzyli, że palenie ogni chroni ich miasto przed zniszczeniem.
Po opuszczeniu świetlicy, George przedstawił swój plan zawalenia stawy i zasugerował podpalenie miasta jako dywersję. Nie spodobało się to pozostałym uczonym, podobnie jak paranoidalna próba ucieczki George'a. Gdy w pensjonacie pozostali zasnęli, on czuwał - i był świadkiem ataku mieszkańców, którzy w nocy zaciągnęli całą grupę do piwnicy May Ledbetter.
W porzuconych tam bagażach poprzednich ofiar, uczeni znaleźli rewolwer oraz przedmioty wystarczające do konstrukcji koktajlu Mołotowa. Postawiona w krytycznej sytuacji grupa zgodziła się na plan zawalenia stawy.
George'owi udało się wyrwać siłą zamek klapy piwnicy. Uczeni uciekli. Aby odwrócić uwagę pogoni, Caleb użył koktajlu Mołotowa do podpalenia pensjonatu May Ledbetter. W chaosie, przebrany za kultystę George dotarł do stawy. Zawalił konstrukcję i ledwo uniknął zmiażdżenia przez nią.
Cała grupa uciekła w gęste lasy otaczające Emberhead. Z pobliskiego wzgórza obserwowała jak nadnaturalne płomienie trawią miasto i jego mieszkańców. Uczeni z Uniwersytetu Providence doświadczyli czegoś potwornego - ale przeżyli.